Blog

LMF2017 – jasność oswajana z ciemnością

Light Move Festival to największy w Polsce i jeden z  największych na świecie festiwali światła. Ale każdy z polskich rozświetlonych festiwali jest NAJ – Bella Skyway Festival wśród kamieniczek i murów starówki Torunia jest najbardziej klimatyczny, a Królewski Ogród Światła w ogrodach Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie jest prawdopodobnie najdłużej trwającym cyklicznym wydarzeniem tego typu na świecie – trwa od listopada do marca. W każdym razie warto zobaczyć je wszystkie, bo każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju.

 

Łódzkie feerie barw w tym roku trwają od 29 września do 1 października. Termin został przesunięty z października na koniec września i to był strzał w dziesiątkę – pogoda zdecydowanie lepsza niż w latach ubiegłych, cieplej i bez deszczu. Stąd też gości będzie prawdopodobnie jeszcze więcej. Organizatorzy oceniają, że przez 3 festiwalowe dni przez świetlistą trasę przewinie się ponad 700 tysięcy mieszkańców Łodzi oraz turystów z całej Polski.

Ale ma to swoją cenę. Jadąc na festiwal trzeba wziąć sporą zakładkę na korki, które pojawiają się już na kilkanaście kilometrów przed Łodzią. Osobną kwestią jest znalezienie miejsca parkingowego – na 2 godziny przed rozpoczęciem pokazów będzie to jeszcze możliwe, ale potem to już „walka o życie”. A pamiętajmy o tym, że mówimy o kilku wyznaczonych parkingach wielkopowierzchniowych, które są nieco dalej od centrum. Wjazd do centrum możemy sobie z góry darować, bo dla bezpieczeństwa zwiedzających wiele ulic jest zablokowanych i  bez szans na zaparkowanie.

Ważne! Aby obejrzeć wszystkie, lub większość instalacji trzeba pokonać trasę prawie 15 kilometrów. Ale biorąc pod uwagę, że niektóre pokazy mappingów trwają ok. 10 minut a przerwy między nimi sięgają 20 minut, to okazuje się, że 5 godzin to wcale nie jest za wiele… Pokazy trwają od godziny 19 do północy.

Głowna arteria ulicy Piotrkowskiej to rzeka ludzi idących w obie strony. Ale ponieważ jest tutaj szeroko, to da się przemieszczać bez specjalnych problemów. To akurat świetne rozwiązanie, które pozwala na przyjęcie tak dużej liczby zwiedzających. Dyskusyjne natomiast jest umieszczenie instalacji w podwórku „studni”, gdzie przez wąską i długą bramę trzeba przecisnąć się w żółwim tempie w jedną i druga stronę. Nawet nie chcę myśleć, co by się tutaj działo, gdyby wybuchła panika… A chętnych do wchodzenia akurat tutaj było bardzo wielu, bo na podwórku był olbrzymi kot. Fama głosiła, że to podobizna Kota Prezesa… no i każdy chciał zobaczyć.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że trasa nie leży „na okręgu” – tak, jak ma to w zwyczaju większość festiwali światła w Europie. Zatem nie mamy szans, aby po przejściu całej trasy dotrzeć tam, gdzie zostawiliśmy samochód. Trasa kończy się „gdzieś tam” i dalej pozostaje komunikacja miejska lub taksówka. Nie ma co załamywać rąk, taka specyfika i możliwości w mieście, ale trzeba o tym pamiętać.

Na trasie policja sprawnie kieruje ruchem w okolicach przejść dla pieszych, woluntariusze rozdają foldery z mapkami i opisami instalacji – notabene bardzo pomocne, od czasu do czasu mamy szansę skorzystać z toalet typu toi-toi. Natomiast jeśli przyjeżdżamy tylko na jeden wieczór – zapomnijmy raczej o restauracjach, barach i sklepach spożywczych – no chyba, że chcemy spędzić tam w kolejce kilkadziesiąt minut… Specjalne stoiska z Red Bullem nie były okupowane. Zatem prowiant i coś do picia polecam zabrać ze sobą. No i jakieś cieplejsze nakrycie wierzchnie, bo wieczorem temperatura jednak spada do 10-12 stopni.

Każda kolejna edycja Light Move Festival w Łodzi to sukces i więcej światła. A światła jest tyle, że ujmując sprawę humorystycznie, elektrownia nie dała rady… Pierwszego wieczoru kilka odcinków Piotrkowskiej tonęły w mroku. I nie był to efekt zamierzony, bo przygotowane tam festiwalowe instalacje świetlne też oswajały się z ciemnością. Jak jednak pokazują zdjęcia na Instagramie pod hashtagiem #lmf2017 sytuacja nie trwała zbyt długo i to czego sam nie mogłem podziwiać w świetle, jest do zobaczenia na zdjęciach innych zwiedzających.

A jeśli chodzi o lifestylowe klimaty, to osobną kategorią „instalacji świetlnych” były stoiska sprzedających świecące gadżety, prawie każdy mógł wybrać coś dla siebie, ha, ha… No i jak zawsze w takich okolicznościach – wszechobecne selfie w pojedynkę, parami lub w grupach – każde dobre, aby wrzucić na social media. Tak przy okazji gratulacje dla pomysłodawców, decydentów i realizatorów festiwalu – dzięki aktywności zwiedzających we wszystkich kanałach social mediów – patrz #lmf2017 – ekwiwalent reklamowy dla miasta wielokrotnie przewyższył inwestycje. Tak trzymać – w Łodzi i w innych miastach Polski.

Nieoceniony Jarek Rzepecki z Klubu Trapera, pochodzący notabene z Łodzi, z którym miałem przyjemność przemierzać „świetlisty szlak” poleca trasę – parkowanie przy Manufakturze, potem już pieszo park przy Północnej. Dalej Plac Wolności i Piotrkowską aż do Pasażu Shilerra. Dalej park na Sienkiewicza, a potem ŁD(e)K i Cerkiew. Miłego oglądania

W każdym razie – jak na wstępie – warto odwiedzić Light Move Festival 2017 jak i pozostałe festiwale światła, bo każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju. A jak już przygotujemy się do zwiedzania jak trzeba i dotrzemy na miejsce – to tylko och i ach z podziwu…

 

WARTO RÓWNIEŻ ZOBACZYĆ:

Wideo jednego z mappingów – robi wrażenie:  https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=792408237595884&id=535653033271407

Zapowiedź festiwalu: http://jackrecommends.pl/no-limits-czyli-light-move-festival-2017/

 

 

Piotrkowska przyjmie po całej szerokości nawet największe tłumy…

 

Niektóre mappingi feerią barw zapierały dech w piersiach…

 

Było na co popatrzeć…

 

To UFO czy nie UFO – Orson Welles byłby zadowolony…

 

Jak wieść gminna niosła, pierwowzorem instalacji mógł być Kot Prezesa…

 

Działo się dużo, a światło oswajało się czasami z ciemnością…

 

Gadżety świetlne wszelkiej maści, ryksza dla lubiących komfort zwiedzania i wszechobecne selfie.

 

Chyba temat kotów nie był jednak zupełnym przypadkiem…

 

Sytuację w kadrze uchwycił: J.A.Kwiatkowski/GoodPress

 

*****

#JackRecommends #Poland #best #events #places #trends #travel #lifestyle #blog #najlepsze #imprezy #miejsca #trendy #podróże #łódź #lightmovefestiwal #socialmedia #piotrkowska #światło #ciemność #instalacje #mapping #lmf2017